środa, 12 października 2011
A może odrobina poezji???
Spotkanie
Trzeci stolik, wychudły wazonik
a na obrusie ciągle jeden
pożółkły dzwonek konwalii
i Ty, jak wtedy, z ubiegłotygodniowym
wydaniem od lokalnej kioskarki.
Mocna czarna, bez mleka
po staremu została
i zza szkiełka przez bruzdę
spojrzenie zadziorne,
mimo zmierzchów i świtów
to samo, bez dwóch zdań
pytanie o pracę domową.
Minęło kilka urlopów,
nie warto rozbijać zmartwień
o biały spodek
z pierwszym łykiem
dla towarzystwa.
*
Spacerem
wysadzili ją potomstwem cherlawym
starzejących się dębów i brzóz w menopauzie
bezładna serpentyna z brakiem dbałości
splątała ścieżki do twego odkrycia
mieszanina wody i czarnoziemu kusi spacerem
między otulonymi samotnością mogiłami
a na skraju błota jesteś bezimienny ocalony
z jedyną linijką do odczytania " obronił "
bez płomieni rozgrzewających wspomnienie
bez krzyża ciosanego ludzką troską
bez jednej "zdrowaśki" przy święcie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz