Lacrimosa

Loading...

wtorek, 3 września 2013

LiteraTura 2013 - o czym My, o czym Oni?

Od chwili wejścia do Parku Staromiejskiego uległam jakiemuś złudzeniu, że wydarzy się niezwykła rzecz. Razem z Kasią Szewczyk (na zdjęciu za mną) postawiłyśmy na rozmowę z młodymi. Idąc w stronę fontanny zauważyłyśmy grupkę oblegającą kilka ławek. Minęłyśmy ich i nieco dalej rozłożyłyśmy koc. Pogoda była piękna, w koszyku kilka kanapek - piknik właśnie się zaczął.
Młodzi bacznie obserwowali nasze poczynania. Olśniło mnie i zaproponowałam Kaśce, byśmy wmieszały się w grupę, a nóż coś z tego wyjdzie. W końcu po to tam przyszłyśmy. Chwilę później byłyśmy przy nich. Kasia bez najmniejszych oporów zajęła miejsce na ławce między chłopakami, a ja stanąwszy za ich plecami zadałam pierwsze pytanie: " Czy czytacie książki?" Zgodnie w zasadzie przytaknęli i w ten sposób została zapoczątkowana dyskusja. Na pierwszy ogień temat fantastyka i powieści grozy. Ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Tolkienowskie powieści nie są aż tak podziwiane. Młodzież woli Kinga, o Sapkowskim też chętnie rozmawiają, jednak na tym polu najwięcej entuzjazmu wzbudza Jakub Ćwiek. Jedyna dziewczyna w grupie opowiedziała anegdotę z nim związaną. Pewnego dnia ujrzała Jakuba Ćwieka w kafejce i postanowiła się przysiąść. Bała się, że zostanie uprzejmie wyproszona przez Pisarza, jednak ten docenił jej towarzystwo i rozpoczęli rozmowę. Studentka była bardziej przejęta faktem, iż nie została przegoniona niż samą konwersacją. Spotkanie wspomina bardzo miło.
Jeden z wyróżniających się szczególnie uczestników - Staszek poprowadził dyskusję w kierunku anime. Tu zaskoczenie dla mnie, wiedza mocno ograniczona, ale spokój mnie błogi ogarnął bowiem z odsieczą przybyli moi dzielni koledzy: Krzysiek Pochwicki, Szymon Adamus i Marek Dryjer. Zadziwiające, w jednej chwili park stał się istnym klubem dyskusyjnym. Przy okazji rozmowy na jaw wyszły pewne fakty - ów Staszek sam pisze opowiadania z pogranicza wielu gatunków. Od Anime zawędrowaliśmy do krainy tolerancji. Jak przy tych okazjach bywa na pierwszy rzut homofobia. Cóż temat trudny ale uprzedzeń nie wykryłam. Staszek wprawdzie zaskoczył nas po raz wtóry zbaczając z tematu o homoseksualiźmie na poprawność dziedziczenia genów ale wymiana zdań okazała się być wielce łakomym kąskiem.
Przyszła pora na temat ciężkiego kalibru - Romowie. I tu się zaczęło. Część grupy "nie miała nic" do tej grupy społecznej, część wypowiadała się krytycznie. Z kluchą w gardle postanowiłam jednak pociągnąć wywód.
W pierwszych słowach usłyszałam tradycyjne jak dla mnie zdanie "Cygan dwa razy okradł kogoś z mojej rodziny". Zapytałam więc czy czegoś podobnego nie zrobił nigdy Polak. Tu już odpowiedź nie była taka oczywista. Chwila zastanowienia i potyczka słowna przeciwników z - nazwijmy ich - "tolerującymi". Ważne było jedno, wygłaszając własne zdanie wszyscy zachowywali się nienagannie. Żadnych kąśliwych uwag, złośliwości itp wtrąceń. Opanowanie całkowite. Rozpoczęłam więc swą opowieść o Cyganach od prostego pytania: co wiemy na temat historii Romów?
Jedyna dziewczyna w grupie - piękna i niezwykle inteligentna - słyszała, że wywodzą się z Indii, nic więcej jednak nie była w stanie o nich powiedzieć. Rozpoczęłam od wędrówki. Słuchali w milczeniu, gdy jednak doszłam do lat okupacji - wyraźnie byli poruszeni. Dość opisowo, zdaje mi się, przedstawiłam studentom egzekucje oraz sposób ich wykonania w trakcie schwytania taborów. Nie komentowali słuchali w milczeniu, gdy jednak opowiedziałam o sposobie zabijania cygańskich dzieci, rozbrzmiały głosy oburzenia. Wtedy opowiedziałam o gettach - nie mięli pojęcia o tej formie izolacji, chyba nawet nie zdawali sobie sprawy, że w gettach przebywał jeszcze ktoś prócz Żydów.
Wspomniałam też na koniec o sytuacji Romskich dziewcząt w dawnej Czechosłowacji w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Byli faktycznie wstrząśnięci. W pewnym momencie ktoś z grupy zapytał mnie dlaczego nic o tym nie wiemy i czemu nie umiemy się z nimi porozumieć. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą: "Dla nas dom jest przestrzenią, dla nich przestrzeń jest domem, który myśmy im odebrali".
Dobiegała 16.00 musieliśmy opuścić park. Pożegnałam się z młodymi ludźmi, a ktoś z nich zapytał czy mogą iść z nami? Poszli w dalszą trasę ulicami Wrocławia po naszych śladach, co rusz pytając o kulturę Romów.
Ożyła nadzieja na dialog. Młodzież jest spragniona takiej wiedzy tylko trzeba im zapewnić stały do niej dostęp. :)

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Brawo. O taką interakcję chodziło organizatorom LiteraTury:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Światna relacja! Nie byłam przy całej dyskusji (podsłuchiwałam tylko fragmenty) i nie miałam pojęcia ile mnie ominęło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozwolę tylko zdementować - Kinga uwielbiam, ale to Tolkien jest moim faworytem! Kiedy miałem osiem lat zacząłem przygodę z Tolkienem i tak to trwa do dziś. Mój ulubiony pisarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Staszek czyżbyś się znalazł? Więc jednak uwielbiasz Tolkiena. Ktoś w grupie nie bardzo był do niego przekonany. Więc powiedzmy, że dzielimy po połowie. Dobrze, że zauważyłeś tę różnicę.
      Jesteśmy zachwyceni Twoim opowiadaniem. Myślałeś o antologii na początek w formie e-booka?.
      P.S Coś jest nie tak z Twoim e-mail nie da się wysłać wiadomości.

      Usuń
  4. Aniu, świetna relacja, a co wiecej świetna robota! Myślę,że zasiałaś ziarenko w duszach tych młodych ludziach Może właśnie dzięki takim spotkaniom i rozmowom, ksiązkom, Romi zostaną inaczej odbierani t traktowani.
    Za mojego dziecinstwa częsro słyszalo sie powiedzienie," nie odalaj sie bo cie Cyganka zabierze," i wyglada na to że niewiele się zmieniło do tej pory. Dalej Romi sa traktowani jak gorsza kategoria , nie tylko w Polsce ale i w innych krajach Nikt chyba juz nie wierzy ze Cygan ukradnie dziecko, co innego bardzo możliwe ale za sasiada go miec nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewo. Mam cichą nadzieję choć wciąż zbyt mało możemy przekazać :)

      Usuń