Lacrimosa

Loading...

sobota, 26 listopada 2011

Gdybyś wiedziała

Poczuła jego dłoń na policzku. Miękka i delikatna msza na jej twarzy. Koniuszek kciuka musnął nieznacznie łzę ociekającą z kącika oka.Spojrzał ująwszy w dłoń podbródek Agaty, wyjątkowo wyrazisty brąz szklił się świeżutką wilgocią.
- Dlaczego...? - usiłował dopytać, jednak nie dane mu było skończyć. Głowa żony oparła się o ramię Bartka.Wtulił usta w pachnące wciąż brzoskwiniowym szamponem włosy. Usiłował pochwycić kosmyki wargami, Agata uniosła głowę i wbiła w męża ten przenikliwy wzrok. Roztapiał się, palił, krople potu zrosiły przysłonięte grzywką czoło.
- Agata - szepnął i ukląkł u stóp żony. W jednej chwili przylgnął do wypukłości jej bioder i nie bacząc na okalający ją materiał, pocałunkami obsypywał wciąż ponętne ciało. Jej zapach tak bardzo kusił, pamiętał go dokładnie. Zawsze, każdego wieczora witała go tym samym rozkosznym aromatem. Mógłby ją zjeść całą, poczynając od najmniejszego palca u stóp. Wsunął obydwie dłonie pod jedwabną koszulkę, Agata westchnęła głośno. Przez chwilę zastanowił się, czy powinien brnąc dalej, przecież nie dalej jak wczoraj pognała go z domu.
- Nie przestawaj - syknęła przez zęby i poprowadziła dłonie męża wyżej.
Tak, właśnie tego brakowało mu najbardziej, smakował jej ciepło. Wiedział, że to ostatnia szansa na uratowanie ich związku. W pewnej chwili jego dłonie zacisnęły się z całej siły na ciele małżonki. Trzymał jakby bał się, że za chwilę wyrwie się z jego objęć i rozpłynie się w ciemności tego pokoju. Przesunął dłonie na smukłą talię i zaczął ciągnąć Agatę, zmuszając do uklęknięcia tuż obok. Jej ramiona były takie delikatne. Przysłonięte tylko wąskimi tasiemkami koszulki, gładził aksamitna skórę, poczynając od szyi.
- Co robisz? - zapytała niepewnie, klękając obok męża.
- Cicho - szepnął i kolejny raz zatopił usta w gąszczu na wpół wilgotnych włosów.
Opuszki palców wciąż gładziły wyjątkowo gładką skórę.
- Kocham cię na zabój - sapał do ucha. - Bardzo cię kocham, rozumiesz? - Ustami smagał płatki uszu żony.
Jedną dłonią ścisnął mocno gardło Agaty, wbijając niemal kciuk w dołek jarzmowy. Nienaturalnie rozszerzyła oczy, próbowała oswobodzić się z mężowskiego uścisku.
-...Bar...Barte... - jęknęła i ostatkiem sił pochwyciła zaciśniętą rękę męża, usiłując zwolnić ucisk.
- Cicho - powtórzył i w tej samej chwili wspomógł się drugą dłonią, rozedrgane wargi przywarł zaś do rozchylonych ust żony. Szamotała się, a on wchłonął w siebie jej ostatni oddech. Drżenie znajdującego się pod nim ciała ustawało powoli, ręka jeszcze przed chwilą szarpiąca jego dłoń osunęła się bezwładnie na podłogę. Przytrzymał ciało żony przez moment, po czym z należytą dbałością ułożył na dopiero cyklinowanych deskach.
- Gdybyś tylko wiedziała, cholera gdybys ty wiedziała! - wrzasnął i sięgnął po papierosa.

1 komentarz:

  1. czemu przestałaś pisać, to się tak dobrze czyta..

    OdpowiedzUsuń